Kalkulatory
18-04-2003
Pewnego dnia w fabryce kalkulatorów w komputerze odpowiedzialnym za taśmową produkcję wystąpił błąd i urządzenia produkcyjne wyprodukowały całą dwudziesto sztukową wadliwą serię kalkulatorów! Błąd oczywiście zauważono i wyrzucono wadliwe kalkulatory.
Na skutek uderzenia o ziemię baterie w kalkulatorach uległy uszkodzeniu i wypłynęła z nich odrobina kwasu. Kwas wszedł w reakcję z układami scalonymi kalkulatorów i nagle kalkulatory uległy samowłączeniu i na ich wyświetlaczach zaczęły wyświetlać się liczby od zera do dziesięciu w różnej kolejności. W ten sposób kalkulatory komunikowały się. Ten,który potrafił wyświetlać również jedenaście został ich przywódcą.
Jeden z kalkulatorów zaproponował,by przywódcę nazywano"cyfrownikiem" a przywódca zgodził się na to i zdecydował,by kalkulatory przenocowały w nieczynnym wywietrzniku,który był w podziemnym przejściu po drugiej stronie ulicy,i tak zrobili.
Niestety w wywietrzniku w czasie nocy było bardzo zimno i układy scalone w "cyfrowniku" w wyniku ochłodzenia przestały mieć więcej możliwości niż pozostałe dziewiętnaście kalkulatorów,pozostali zauważyli to,że "cyfrownik" przestał wyświelać cyfrę jedenaście więc przestał być ich przywódcą. Kalkulatory uznały,że w kraju jest niebezpiecznie,ponieważ po nocy w wywietrzniku przeziębiły się i postanowiły przybyć na jakąś słoneczną,bezludną wyspę,by tam odpocząć.
Na początku kalkulatory poszły do sklepu kartograficznego, poszły na zaplecze by zobaczyć mapę świata, następnie zdecydowały, że ta wyspa musi leżeć gdzieś na Oceanie Spokojnym.
Teraz musialy tylko znaleźć środek transportu, którym miały przybyć na wyspę. Poszły do portu i zalazły stary ponton i wyruszyły nim na bezludną wyspę. Kalkulatory płynęły cały dzień bez problemów. Nagle, w środku nocy stara, zparciała guma, z której był wykonany ponton pękła!!
Jeden z dwudziestu kalkulatorów znalazł pudełko, które rzekomo miało zawierać zestaw do reperacji tratwy, ale ktoś go ukradł i w środku był balon i dwa plastry!! Kalkulator nie mając czasu na myślenie złapał plastry, balon i popędził w kierunku dziury. Zatkał dziurę balonem i przykleił go po bokach plastrami. Kalkulatorom udało się dopłynąć pontonem na wyspę zanim balon zaczął przepuszczać dużo powietrza.
Na wyspie znalazły na środku palmy wyrosłe z zmutowanych ziarenek kawy. Nagle z nieba,na wyspę spadła gruszka.
Ponieważ każde z nich słyszało o sobie nawzajem,poznali się,postanowili zostać przyjaciółmi i wyruszać z tamtąd ku nowym przygodom, zbudowali obóz pod palmami z uszkodzonego pontonu, powieszonego na czterech patykach wbitych w piach. Usiedli wspólnie i każdy opowiedział o swoich dotychczasowych przygodach.
Reszta dnia minęła bardzo spokojnie następnego dnia kalkulatory dla zabawy zaczęły przeszukiwać wyspę. Po godzine poszukiwań jeden z kalkulatorów uderzył w coś bardzo twardego. Kalkulator pomyślał "Co to?" i powiadomił o swoim odktyciu kolegów.
Ziarenka kawy zaproponowały, spróbować kopać w miejscu odkrycia. Po jakims czasie kopania odkopano średniej wielkości grotę, w której płynął malutki podziemny strumyk, grota była zaraz koło obozu.
Była ona idealna do spanania w zimne noce. Gdy gruszka poszła obejrzeć strumyk nagle ujżała w nim świecące grudki-złoto!
Natychmiast powiadomiła o swoim odkrycu przyjaciół. Za miesiąc przyszła susza. Jedynym źródłem wody w tym czasie był strumyk w grocie!!
Wszyscy schronili się w grocie,by odpoczywać w cieniu. Pewnego dnia gdy wszyscy oraz obóz z patyków i wraku pontonu byli w grocie wejście zasypał piach i nie mogli wyjść!!
Myśleli jak wyjść cały dzień. Nadeszła noc, wszyscy byli bardzo zmęczeni więc postanowili zostać w grocie na noc. Rano wszyscy z braku pomysłu jak się wydostać z groty zaczęli się po niej dokładnie rozglądać. W pewnym momencie na samym końcu groty gruszka przewróciła się o głaz wyglądający tak jak by kiedyś,ktoś go tam celowo przysunął!!
Gruszka zaraz powiedomiła o tym wszystkich. Po dokładnej obserwacji i kalkulacji kalkulatorów okazało się,że głaz stoi na lekkiej pochyłości i łatwo będzie go stoczyć. Po stoczeniu głazu na bok okazało się,że w miejscu gdzie stał głaz jest gładko-ścienny tunel w dół!!
Kalkulatory zaczęły kalkulować czy zejście w dół jest bezpieczne. Zanim kalkulatory skończyły kalkulować jeden z nich zapatrzył się w sufit groty,potknął się o inny kalkulator i wpadł do tunelu!!
Po chwili z dołu rozległ się szmer i reszcie udało się zobaczyć na dole kalkulator,który spadł w dół cały i działający porawnie. Wszyscy odetchneli z ulgą, i zeszli do tamtego kalkulatora na dół. Widok był zadziwiający!!
W podziemnej zatoce był czyjś obóz a w nim: stół,na nim stojący komputer,namiot(sądząc po próbówkach wokół pierwszego namiotu musi być to labolatrium.) i ręcznie pisana kisiążeczka o tytule "Jak wydobywać z rzek złoto i przemycać je na dalekie odległości". Gruszka ją zaóważyła i powiedziała o tym przyjaciołom. Nagle musieli się schować bo ktoś nadchodził!! Był to stary mężczyzna z papierochem w ustach. Podszdedł do stołu,wystukał coś na komputerze, poszedł za namiot labolatoryjny i za chwilę wyszedł zza niego w walizką,z której wystawały stare szmaty pomiędzy,którymi świeciło złoto!
Mężczyzna wsiadł do jednej z dwóch motorówek z latarkami stojących na wodzie,włączył motor,latarkę i wypłynął z zatoki w ciemny tunel prowadzący na zewnątrz.
Kalkulatory zdobyły się na odwagę i nie pytając nikogo o zdanie wskoczyły do wody i próbowały przepłynąć na drugą stronę z wysepki pod tunelem do obozu nieznajomego. Jakoś im się udało przepłynąć na drugą stronę i nie zmoczyć obwodów, chociaż same nie wiedziały jak to się stało. Palmy kawowe ponieważ miały zmutowane DNA natychmiast ich pnie złożyły się jak luneta,palmy wskoczyły do wody, ich liście przybrały kształt śruby motorówki i palmy bez problemów przeplynęły do obozu przemytnka i przybrały normalny kształt. Gruszka wszkoczyła do wody, przeturlała się po niej jak walec i wyskoczyła na drugim brzegu gdzie był obóz przemytnika. Kalkulatory zaproponowały zrobić naradę i tak się stało.
Przyjaciele zdecydowali, że przejmą obóz przemytnika złota. Palmy zniszczyły namioty, kalkulatory zaczęły obliczać jak uruchomić komputer przemytnika, a gruszka oglądała silnik motorówki. Kalkulatory poprosiły o pomoc gruszkę. Gruszka spytała jak może pomóć kalkulatorom. Kalkulatory poprosiły gruszkę, by ogonkiem wcisnęła przycisk zasilania komputera. Gruszka z chęcią spełniła prośbę kalkulatorów i wróciła do motorówki. Kalkulatory nie musiały włączyć monitora, bo przemytnik nie wyłączył go. Teraz kalkulatory musiały poczekać, aż komputer się uruchomi. po załadowaniu zamiast jakichś danych od góry do dołu monitora były jakieś dziwne znaczki. Na samym dole ekranu kalkulatory dostrzegły wyraz "decode"(po polsku: rozkoduj). Nagle klakulatory zaówarzyły wyskrobany w prawym górnym rogu ekranu dwa szeregi cyfr i liter. kalkulatory wprowadziły górny szereg i wcisnęły enter. Nic się nie stało. Kalkulatory wprowadziły dolny szereg cyfr i liter. Dane zniknęły. Na środku ekranu pojawił się napis "wait..."(po polsku: "czekaj...").
Następnie na ekranie monitora po prawej stronie były widoczne mapy a po lewej nazwy plików, w których były one zapisane. Kalkulatory kazały przyjrzeć się tym mapom reszcie przyjaciół.
Przyjaciele spostrzegli na mapach dokładne położenie wyspy na której aktualnie byli i żyły złota płynącego pod wysepką. Po ujrzeniu tych map przyjaciele postanowili się naradzić.
Po krótkiej naradzie przyjaciele postanowili zniszczyć mapy i obóz przemytnika. Ponieważ nie mieli pomysłu jak to zrobić zaczęli dokładniej oglądać mapy. Gruszka zauważyła na jednej z nich mapę całego obozu, na której niebieską linią zaznaczona była podziemna rzeka przebiegająca dokładnie nad obozem przemytnika. Palmy wpadły na świetny pomysł wysadzenia w powietrze skalepienia nad obozem przemytnika co spowoduje zalanie całej okolicy obozu aż po sklepienie groty. Reszta przyjaciół spytała jak palmy chcą tego dokonać. A one odpowiedziały, że gdy niszczyły namioty znalazły tam skrzynkę dynamitu i podwyrzszane podpory budowlane, które mogą dosięgnąć sklepienia groty oraz mnustwo lontu. Przyjaciele natychmiast wzieli się do pracy. Palmy ustawiły po środku obozu podpory i postawiły na nich skrzynkę materiałów wybuchowych, kalkulatory założyły lont, gruszka znalazła zapałki i palmy podwyższyły podpory, tak by srzynia dotykała sklepienia. Na końcu gruszka zapaliła lont i wszyscy przyjaciele prędko przepłynęli na drugi brzeg zatoki gdzie prędko wspieli się w tunelu do groty na wysepce oraz zastawili tunel kamieniem, który wcześniej odsuneli. Przyjaciele wyszli z groty. Susza skończyła się. Kalkulatory postanowily zostać na wyspie i zrobić sobie z przyjaciółmi dłuższy odpoczynek.
THE END